Kolory w streetwearze: zasada 60-30-10
Stoisz przed lustrem i coś nie gra. Bluza dobra. Spodnie dobre. Buty świetne. Razem wygląda to jak przypadek. W dziewięciu przypadkach na dziesięć nie chodzi ani o krój, ani o markę. Chodzi o kolory.
Proporcja 60-30-10
Podkradnij ją z projektowania wnętrz — tutaj działa tak samo. Sześćdziesiąt procent outfitu to jeden dominujący kolor, zwykle spodnie plus warstwa wierzchnia. Trzydzieści procent to kolor uzupełniający, najczęściej t-shirt albo bluza pod kurtką. Dziesięć procent to akcent: buty, czapka, skarpetki, sznurówki. Rozciągnij ten akcent do trzydziestu procent, a outfit zacznie krzyczeć i oko nie będzie miało gdzie odpocząć.
Neutralne kolory to twoja siatka bezpieczeństwa
Czerń, szarość, beż, khaki, złamana biel i granat pasują do siebie w dowolnej konfiguracji. Trzy neutralne kolory na sobie zawsze wyglądają na zamierzone, nawet jeśli złapałeś je w biegu. Chcesz koloru? Wydaj go w tych dziesięciu procentach — czerwone skarpetki nad ciemnym butem zrobią więcej niż cała czerwona bluza.
Jeden odcień, dwie intensywności
Najszybszy sposób, żeby wyglądać na przemyślanego: jeden kolor w dwóch nasyceniach. Jasnoszara bluza, grafitowe spodnie. Piaskowa kurtka, ciemnobrązowe spodnie. Czyta się to jako decyzja, bo nią jest. Wyselekcjonowane ciuchy z DOPESTORE pomagają, bo paleta jest już zawężona.
Zrób zdjęcie
Kolory kłamią. W lustrze zestaw wygląda inaczej niż na zdjęciu — a ludzie widzą głównie twoją wersję ze zdjęcia. Pstryknij telefonem i oceń na chłodno. Jeśli wrzucasz swoje outfity, zasięg rozkręci KupSledujici.
W tym tygodniu zbuduj jeden outfit ściśle według 60-30-10. Różnicę zobaczysz już na pierwszym zdjęciu.