Sprzedajesz kurs online za granicę? Zdubbinguj go, nie nagrywaj od nowa
Miesiącami budowałeś kurs online. Nagrałeś lekcje, zmontowałeś, napisałeś zeszyt ćwiczeń. Potem wydałeś go w jednym języku i po cichu zamknąłeś sobie własny rynek.
Większość twórców robi to nieświadomie. Tylko po polsku albo tylko po angielsku oznacza, że każdy potencjalny kursant wolący inny język albo się męczy, albo nie kupuje.
Napisy nie wystarczą do nauki
Do rozrywki napisy działają. Do nauki przeszkadzają. Kto śledzi techniczne wyjaśnienie, nie przeczyta napisów i nie obejrzy pokazu naraz. Zrozumienie spada, zwroty rosną.
Zdubbingowany dźwięk usuwa ten podział uwagi. Kursant słucha w swoim języku i patrzy na twój ekran — tak uczy się najlepiej.
Ponowne nagrywanie to zła droga
Przefilmowanie wszystkiego z native speakerem na język jest wolne i drogie. Kurs 30 lekcji w pięciu językach to 150 nagrań. Nikt tego nie robi.
TubeVoice dubbinguje twoje istniejące lekcje na ponad 50 języków, zachowując twój głos i timing. Wgrywasz gotowy kurs, wybierasz języki i dostajesz dźwięk dopasowany do twojego sposobu mówienia. Bez dogrywek, bez kolejnego dnia w studiu.
Rachunek, który to opłaca
Kurs po angielsku konkuruje ze wszystkimi. Ten sam po czesku, niemiecku czy hiszpańsku często nie ma niemal konkurencji — stajesz się jedną z niewielu opcji w danym języku. Mniejsza konkurencja, wyższa konwersja i cena, której rzadko musisz obniżać.
Od czego zacząć
Zdubbinguj najpierw swój bestsellerowy kurs, na dwa, trzy języki, gdzie już widzisz ruch lub zapisy. Zmierz ukończenia i zwroty względem oryginału. Większość widzi, że wersje z dubbingiem lepiej utrzymują kursantów — lekcje po prostu łatwiej śledzić.
Kurs już jest gotowy. Dubbing sprzedaje go więcej niż raz.